5 błędów początkujących miłośników perfum

w kategorii

Każda przygoda ma swój początek, a początki — cóż, bywają trudne. Z perfumami nie jest inaczej. Kto z nas nie kupił nietrafionych perfum pod wpływem impulsu albo nie trzymał ulubionego flakonu w eksponowanym miejscu?

Ten wpis powstał z myślą o początkujących miłośnikach perfum, którzy dopiero stawiają swoje pierwsze kroki w perfumowym świecie. Jeśli wiesz już, że perfumy mają szczególne miejsce w Twoim sercu, ale jeszcze nie wiesz, jak dbać o swoje pachnące skarby i jak wybierać dla siebie właściwe zapachy — to tekst dla Ciebie. Więcej takich znajdziesz w zakładce Porady.

A jeśli z dumą nazywasz się perfumoholikiem, być może czytając ten wpis, przypomnisz sobie swoje pierwsze kroki w krainie zapachów. Ciekawa jestem, czy zaczynałyśmy tak samo? Ja na przykład najkochańsze perfumy trzymałam na półce zalanej słońcem (w slońcu flakonik prezentował się najpiękniej) i ulegałam urokowi pierwszego wrażenia, czyli po prostu zakochiwałam się w zapachach po pobieżnych testach, by potem rozczarować się, gdy w końcu zdobyłam upragnioną buteleczkę. Taką wpadką był u mnie np. zapach Versace Crystal Noir, skusiłam się od razu na zestaw — i woń była cudna, ale ciężko było mi ją unieść. Choć nie ukrywam, że wciąż darzę ją sentymentem i chętnie wróciłabym do niej po latach.

5 błędów początkujących miłośników perfum
Rozcieranie zapachu na nadgarstkach go nie zniszczy, ale może zaburzyć rozwój kompozycji ze względu na wytwarzające się wtedy ciepło.

Ale do rzeczy…

1. Niewłaściwe przechowywanie perfum

Perfumy świetnie wyglądają na ozdobnej tacy na parapecie, a trzymanie ich na łazienkowej półce jest praktyczne — ale one tego nie lubią. Perfumy nie lubią światła i zmian temperatur. Pod ich wpływem mogą stracić swoje właściwości, czyli po prostu się zepsuć. Najlepiej im w zacienionych miejscach w stałej temperaturze. Niektórzy koneserzy trzymają je w specjalnych chłodziarkach, w których temperatura wynosi około 8 stopni Celsjusza, ale to już wyższa szkoła jazdy. Ty możesz spokojnie trzymać je na toaletce w kącie pokoju, w szufladzie albo w szafie.

Więcej o tym, jak prawidłowo testować perfumy, przeczytasz we wpisie Jak przechowywać perfumy i próbki?

2. Rozcieranie perfum na nadgarstkach

Wiem, że roztarcie perfum na nadgarstkach korci prawie tak samo, jak odłupanie czekolady z Ptasiego mleczka, jednak ten drobny gest może zaburzać rozwój kompozycji. Przy pocieraniu nadgarstkiem o nadgarstek wydziela się ciepło, które sprawia, że nuty głowy mogą ulatywać szybciej. Oczywiście to nie grzech, sama zjadam Ptasie mleczko bez zbędnego dłubania przy polewie, a często na co dzień (jednak nie przy testach czy pisaniu recenzji) rozcieram pachnidła — ale warto wiedzieć, że może to mieć wpływ na zapach.

Jeśli chcesz poznać kompozycję w całej krasie, psiknij na czystą, nawilżoną skórę i poczekaj cierpliwie około 30 sekund, by alkohol wyparował — i dopiero zabieraj się za wąchanie.

5 błędów początkujących miłośników perfum
Perfumy nie lubią słońca i zmian temperatury. Nie powinny stać w nasłonecznionym miejscu ani na łazienkowej półce, bezpieczniejsze będą w zacienionym kącie albo w szafie.

3. Zakupy pod wpływem impulsu

Jeśli masz na to pieniądze, możesz kupować perfumy nawet w ciemno — ale jeśli pilnujesz swojego budżetu, kupuj perfumy po porządnych testach. Nie opieraj się na opiniach koleżanek ani na tym, że podoba Ci się, jak coś pachnie na papierowym pasku (tzw. blotterze). Będziesz nosić go Ty, w dodatku nie na papierze, a na własnej skórze. Dlatego musisz mieć pewność, że będziesz czuć się w nim dobrze od pierwszej do ostatniej chwili rozwoju kompozycji.

Więcej o tym, jak prawidłowo testować perfumy, przeczytasz we wpisie Jak testować perfumy?

4. Brak umiaru

Perfumy powinny cieszyć, od tego są. Ale nie muszą cieszyć wszystkich wokół (i to zwykle wbrew ich woli). Perfumowi laicy i początkujący miłośnicy perfum często zwracają szczególną uwagę na moc pachnideł. W końcu jak płacą za flakon te 300zł to chyba nie po to, żeby ich nie czuło pół osiedla, prawda? Uszczęśliwianie innych na siłę swoim ulubionym zapachem jest po prostu niekulturalne. Nie tylko komuś może nie spodobać się jego woń (trudno), ale od zbyt intensywnego aromatu komuś może zrobić się duszno lub niedobrze. Niektórzy dostają od mocnych perfum migreny.

W dobrym guście jest pachnieć tak, by czuła nas osoba, która się do nas zbliży — nie ktoś na drugim końcu autobusu.

5 błędów początkujących miłośników perfum
Żeby uniknąć rozczarowania, najlepiej dokładnie przetestować zapach na własnej skórze przed zakupem flakonika. Skąd brać próbki perfum przeczytasz tutaj.

5. Perfumy w liczbie pojedynczej

Wisienka na torcie (lub, jak kto woli, truskawka na torcie), czyli błąd językowy. Słowo „perfumy” występuje tylko w liczbie mnogiej, nawet jeśli mówimy o pojedynczym flakonie. Mówi się jedne „perfumy”, nie jedna „perfuma” czy — o zgrozo — jeden „perfum”.

Jakie jeszcze błędy popełniają miłośnicy perfum na początku swojej drogi? Które Tobie zdarzyło Się popełnić?

Komentarze

16 odpowiedzi na „5 błędów początkujących miłośników perfum”

  1. Ja właśnie ostatnio popełniłam błąd :D Kupiłam w ciemno (całe szczęście, że w dobrej cenie), Balmain Extatic edp… naczytawszy się opinii na fragrantice :D
    I niestety… flakon właśnie wylądował na Ebayu :) Leci w świat… To nie moja bajka… Skusiły mnie opinie, że jest to zapach podobny do Si. Moim zdaniem – w ogóle nie jest :)

    Dodałabym jeszcze jedną poradę:
    Uważaj na opisy perfum w internecie :) Uważaj na swoją wyobraźnie podczas czytania recenzji :P (wtedy rodzą się chciejstwa) :D

    1. Czasem każdy ma chwilę słabości. :) Wiesz, według mnie też nie jest podobny do Si. Si jest na mnie bardzo słodkie, Extatic nie aż tak. Mnie z kolei ostatnio kusiły Byredo Seven Veils, bo mi się… śniły. Ale sen to chyba jednak za mało, by wydać w ciemno 400 złotych. Opanowałam się.

      O tak, tak. :) Opisy w Internecie potrafią skusić, trzeba się pilnować. Im głębiej jest się w temacie i dłużej kogoś opisy się śledzi, tym lepiej można wyczuć, czy perfumy się na tej osobie układają podobnie… ale zawsze pozostaje ryzyko.

  2. W sumie to chyba nie popełniłam za bardzo błędów w tym temacie, bo trzymam w szafie, nie rozcieram;) i nie wylewam na siebie pół flakonu;) W ciemno staram się nie kupować. Problem mam z ilością – w takim sensie, że jednak mam ich za dużo. Nie lubię kiedy stoją nieużywane – więc to chyba u mnie największy problem z perfumami.

    1. Mhm, jak tak flakoniki stoją nieużywane to czasem pojawiają się wyrzuty sumienia… :)

  3. Uff żaden, dzielna jestem choć czasem miałam problem z 'perfum’ ale się systematycznie poprawiam ;D

  4. No myślę, że jest im w sam raz. :) Ja mam część w kartonikach schowaną w pudłach, a te aktywne o danej porze są w jednym pudełku na regale. Wystarczy odkryć wieczko i już

    Oj, ale Ty to już masz trochę wyrobiony nos, co? :) Ja lubię i nie lubię. To znaczy muszę mieć nastrój na testowanie, bo nigdy nie wiadomo, czy nie będzie niemiłej niespodzianki… i parę zapachów wycięło mi już taki numer, że na początku cacy, a potem be — więc mam motywację, by jednak dać im trochę czasu, zanim się zakocham.

    I psiukanie! I zaperfumowanie! ;)

  5. No jasne, większość zapachów można kupić znowu. :) Ale mnie by jakoś tak było szkoda, nie umiem się przemóc, haha. Pamiętam, że Bvlgari Omnia Crystalline edt zepsuły mi się 2 flaszki pod rząd po paru miesiącach (chyba ze względu na ten ich fatalny flakon, którego nie da się zatkać). Smuteczek.

    Zaperfumowanie to tak jakby intensywność, w Internetach czasem piszą, że testery są bardziej zaperfumowane od zwykłych perfum. :D

    1. No smuteczek jest na pewno, na szczęście mi się jeszcze nic nie popsuło, więc może dlatego zbytnio się tą ewentualnością nie przejmuję ;)

      O mamo, nie słyszałam o tym zaperfumowaniu. Chyba za mało internety czytam :D

  6. Ha ha, popełniałam kiedyś prawie wszystkie te błędy – poza tym ostatnim. Ale człowiek dojrzał, zmądrzał, trochę się nauczył…;) Myślę, że wyczerpałaś temat – nic innego nie przychodzi mi do głowy.

    1. Serio, serio? :) Haha, ale człowiek w końcu uczy się na błędach!

  7. Próbują mieć za dużo w stosunku do potrzeb. Kupują, kolekcjonują, „zawalają” przestrzeń tzw. „posągami petfumowymi”, których używają raz na rok. Na początku drogi chce się mieć wszystko. Dopiero potem przychodzi opamiętanie i selekcja do ulubieńców.

    Bardzo trafny tekst;)

    1. Oj tak… Na początku jak się człowiek zauroczy, to się chce poznać i mieć wszystko. :) W sumie, czy wszystkim to przechodzi? Patrząc na niektóre kolekcje to sama nie wiem, ale pewnie i tak flakony dobierane są z większą uwagą niż przy pierwszych motylach w brzuchu.

  8. Uwielbiam Twoje teksty, więc głupio mi to pisać, ale wydaje mi się, że punkt piąty jest w całości niepoprawny. Brak liczby pojedynczej w słowie „perfumy” nie wynika z jego policzalności. Jest to tak zwane „plurale tantum”, czyli rzeczownik, który występuje tylko formie liczby mnogiej. Pluralia tantum mogą być zarówno policzalne jak i niepoliczalne. Akurat „perfumy” są policzalne, bo możesz powiedzieć, dwie buteleczki perfum.

    1. Dzięki, Kasiu, za Twój komentarz — masz rację, chodziło mi oczywiście o to, że perfumy to plurale tantum. Z tym, że w języku polskim raczej normalnie tego określenia się nie używa i zamiast tłumaczyć, o co chodzi z tym terminem, chciałam go jakoś ominąć i załatwić to krócej i jaśniej. Spróbuję to jakoś przeformułować, żeby nie było mylące. :)

      1. Czasami ciężej wyjaśnić o co chodzi niż napisać wprost :P Ale zmiana wyszła bardzo ładnie i czytelnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *