Wybrałaś już swoje perfumy na wiosnę? Jeśli jeszcze nie, mam dla Ciebie kilka propozycji last minute — ciekawych wiosennych zapachów, które z łatwością znajdziesz na półkach perfumerii.

Choć patrząc na pogodę coraz ciężej połapać się w porach roku, według kalendarza wiosna w pełni.

Nie obstaję przy dobieraniu perfum pod porę roku, ale nie ukrywam, że kiedy zmienia się aura, zmieniają się też moje zapachowe zachcianki. Kwiecień i maj to miesiące, kiedy kuszą mnie zwłaszcza delikatne róże i czyste piżmo. Flakony, po które sięgam w tym roku najczęściej, znajdziesz na końcu wpisu — tymczasem zapraszam Cię na przegląd interesujących wiosennych zapachów, które pojawiły się w ostatnich latach w popularnych perfumeriach. Starałam się dobrać je tak, by razem stworzyły zestaw na każdą okazję: różana Izia, Jimmy Choo L’eau z owocową nutą, oryginalny Twilly, dyskretny Tffany & Co., no i pachnący mokrym ogródkiem Dylan Blue na koniec.

perfumy na wiosnę 2018

Sisley Izia to zapach herbacianych róż, Jimmy Choo L’eau to mieszanka pastelowych piwonii, chrupkich nektarynek i egzotycznego hibiskusa.

Sisley Izia

Izia pachnie jak ogród herbacianych róż w słoneczne popołudnie. Prócz płatków wiosennej róży czuć tu bergamotę i to właśnie ona nadaje kompozycji lekkiego herbacianego posmaku — wnosi tę cytrusową nutkę, którą czuć w Earl Grey’u. W tle migocze ciemnozielony dzięgiel, a nad główkami kwiatów zbiera się mgiełka jasnego piżma. To z jednej strony typowe różane pachnidło na wiosnę, a z drugiej — wydaje się nieco dojrzalsze od pozostałych. Jeśli lubisz co nieco cierpkości w perfumach, to może być zapach dla Ciebie.

 

Jimmy Choo L’eau

Perfumy Jimmy Choo edp zostawiam na jesień, wiosną widzę się w Jimmy Choo L’eau. Nie jest to kompozycja wybitna, ale jest przyjemna — i to mi wystarcza. W chłodniejsze dni lubię otulić się tą pasteloworóżową, kwiatowo-owocową mgiełką, w której kryje się odrobina beztroskiego ciepła. Delikatne piwonie zestawiono tutaj z chrupką nektarynką i rozkoszną, nieco egzotyczną wonią hibiskusa, który według mnie „robi” ten zapach.

perfumy na wiosnę 2018

Twilly d’Hermès ma w sobie typową dla marki klasę, ale i młodzieńczy czar. To tuberozowe pachnidło, które spodoba się nawet przeciwnikom tej nuty.

Hermès Twilly d’Hermès

Twilly to moim zdaniem jeden z najciekawszych zapachów minionego roku, a najlepsze pory dla niego to właśnie wiosna lub słoneczna jesień. To młodzieńcza tuberoza z figlarnym imbirowym wstępem i miękkim, ale wyraźnie drzewnym wykończeniem z sandałowca. Nie lubię tuberozy, a ta — jest zupełnie inna niż większość, które znam. Nie jest gumowata, nie jest mdła, nie dusi ani nie przytłacza. Nie budzi też żadnych skojarzeń z alkową. Twilly ma w sobie klasę typową dla marki Hermès, ale i łobuzerskie przymrużenie oka.

perfumy na wiosnę 2018

W Tiffany & Co. odnajdziesz krystalicznie czyste połączenie irysa z piżmem, zaś Versace Dylan Blue to przydomowy ogródek w deszczowy dzień.

Tiffany & Co.

Perfumy Tiffany & Co. to krystaliczna irysowa woń dla kobiet, które pragną odpocząć od słodyczy i różu. To zapach chłodny, przejrzysty i dyskretny — zdobi jak drobny naszyjnik zawieszony pomiędzy krańcami białego kołnierzyka, nie narzucając się. Nie ukrywam, że mnie zaskoczył (na plus!). Ma w sobie dystans dostojnego irysa, czystość piżma i nieco iskrzącego blasku cytrusów. To coś dla fanek Infusion d’Iris od Prady, Iris des Champs od Houbigant czy Chanel no. 19 Poudre od Chanel.

 

Versace Dylan Blue

Muszę przyznać, że Versace Dylan Blue nie zaskarbił sobie mojej sympatii. To dość nijaki kwiatowy zapach. Dlaczego więc o nim wspominam? Bo mimo całej swojej „nieszczególności”, pasuje mi świetnie do wietrznych wiosennych dni, kiedy siąpi drobny deszcz. Ma w sobie coś ze zroszonego ogrodu, zmoczonego trencza, zwichrzonych włosów — to coś, co czuję też np. w My Burberry czy Penhaligon’s Bluebell. Jeśli lubisz takie klimaty, daj mu szansę. Może akurat się polubicie?

perfumy na wiosnę 2018

Oto flakoniki, po której tej wiosny sięgam najczęściej.

Mój wybór na wiosnę…

Zeszłej wiosny niepodzielnie królowała u mnie Woda cudów marki Hermès, w tym roku o miano zapachu sezonu walczą cztery kompozycje. W chłodniejsze dni najczęściej sięgam po przytulną chmurę piżma w postaci M. Micallef Royal Muska lub otulam się różanym woalem Boucheron Quatre en Rose. Gdy jest cieplej — wybieram lekki i rześki No. 5 L’eau lub skąpany promieniami południowego słońca Allure edp, oba od Chanel.

 

A Ty jakie zapachy wybierasz tej wiosny najczęściej?