Jaśmin w perfumach ma wiele twarzy, a trzy z nich pokazuje najczęściej. Tę świetlistą i jasną, tę kwiatową i bogatą, tę cielesną i duszną. Którą pokazuje w Atelier Cologne Jasmin Angélique?

Za drugą i trzecią nie przepadam, dlatego do perfum z jaśminem w nazwie podchodzę ze sporą dozą nieufności — jak się okazało, tym razem niepotrzebnie. Marka Atelier Cologne pozostała wierna swojej filozofii i stworzyła perfumy jaśminowe przyjazne przestrzeni publicznej, czyli lekkie. Hurra, ten jaśmin nie dusi!

„W tę noc bez gwiazd, bez księżyca
Świecił mu tylko jaśmin,
Gdy zabrzmi bruk na pustych ulicach,
Biały kwiecie jaśminowy, zgaśnij.”

Jerzy Ficowski, Andaluzyjska romanza

Atelier Cologne Jasmin Angélique recenzja

Każdemu z zapachów Atelier Cologne towarzyszy fotografia i krótka historia…

Bezsenny jaśmin

Jasmin Angélique to szósty zapach z Collection Matière. Przejrzysty, żółtawo-zielonkawy płyn zamknięty jest w nieskomplikowanym szklanym flakonie i opatrzony ciemnozieloną naklejką. Wspominam o tym jak wygląda nie bez przyczyny — wizualna strona tych perfum dobrze oddaje ich naturę. Są przejrzyste, ciemnozielone i proste. Zaklęty w nich jaśmin zachowuje swój zmysłowy charakter, ale nie obezwładnia. Jest wyważony i choć cielesny, to chłodny. Jak dotyk satynowego prześcieradła w gorącą letnią noc, kiedy czujesz skwar w powietrzu, ale dzięki tej cienkiej warstwie między wami nie dotyka cię bezpośrednio.

Angelica archangelica, po naszemu: dzięgiel litwor, gra drugą główną rolę w tym spektaklu. Dzięgiel to przyprawa z tej samej rodziny, co pospolity koper. W nordyckiej średniowiecznej magii chronił przed złem, teraz używany jest do aromatyzowania wermutu. Olejek z tej rośliny charakteryzuje słodkawy ziołowy zapach z lekkim korzennym akcentem. Mamy więc w Atelier Cologne Jasmin Angélique dzięgiel, galbanum i figę. Parę smużek kadzidła. Kwartet, który posądzam o całą ciemną zieleń tej kompozycji. Soczystą, roślinną.

Atelier Cologne Jasmin Angélique recenzja

Historia Jasmin Angélique opowiada o magicznym, długo wyczekiwanym spotkaniu.

W otwarciu czuć cytrusową nutę. Ale czy to deklarowana cytryna? Jeśli tak, to cytryna dojrzała. Pełna, miękka, niezbyt kwaśna. Łagodnie ustępuje swojemu zielnemu towarzyszowi. Pieprz? Zaledwie go szczypta, do smaku. Podkręca aromat pozostałych ingrediencji. W sercu triumfuje jaśmin. Drobne białe kwiaty, połyskujące kropelkami rosy, na malachitowym tle galbanum i figowych liści. Pośród nich wiją się wąskie wstążki kadzidlanego dymu. W wieńczącej kompozycję fazie, wtula się ona w skórę miękkim bobem tonka.

 

Nuty głowy: sycylijska cytryna, pieprz syczuański, syberyjski dzięgiel
Nuty serca: egipski jaśmin, perskie galbanum, figa
Nuty głowy: somalijskie kadzidło, biała ambra, brazylijski bób tonka

Twórca: Jerome Epinette

Rok: 2015

 

Jak myślisz, spodobałby Ci się jaśmin w takim ciemnozielonym, chłodnym wydaniu?