Rasasi Arba Wardat to arabskie pachnidło, które schlebia zachodnim gustom. Mieszają się w nim wonie, które dobrze znamy — i robią to z wielką gracją.

Arba Wardat występuje w dwóch postaciach: olejku oraz wody perfumowanej. Jak to na arabskie perfumy przystało, zamknięte w strojnych buteleczkach. Ja mam wodę perfumowaną i to właśnie niej dotyczy ta recenzja. Nie miałam okazji poznać olejku, mogę jedynie zgadywać, że jest bardziej esencjonalny — opiera się jednak na tych samych składnikach. A składniki są dość zaskakujące! Bowiem nie ma tu ani grama oudu, do którego przyzwyczaiły nas arabskie kompozycje. Nie ma przypraw, nie ma słodyczy, nie znajdziesz tu nawet tej specyficznej, ciepłej gęstości.

Rasasi Arba Wardat to perfumy bardzo zachodnie, tę woń z pewnością gdzieś już czułaś i w dodatku pewnie wspominasz dobrze. Jest lekka, kobieca i komfortowa. To mieszanka kwiatów i piżma doprawiona sokiem z bergamoty. Świetnie się ją nosi, do tego cechuje ją duża projekcja i imponująca trwałość, a wszystko to w przystępnej cenie.

Rasasi Arba Wardat edp

Rasasi Arba Wardat to kwiatowo-piżmowe perfumy z odrobiną bergamoty i sandałowca w bazie.

Rasasi Arba Wardat edp

Zamknięte są w typowym dla arabskich pachnideł strojnym flakonie, ale składniki są typowe raczej dla zachodnich zapachów.

Kwiaty ciężkie od deszczu

Przyznaję, że otwarcie Arba Wardat podoba mi się najmniej — wydaje mi się zbyt wilgotne. Tutaj kwiaty, a czuć najmocniej róże, mają płatki obciążone koralami deszczu. Chwilami róża pokazuje też swoje metaliczne oblicze, za którym nie przepadam. Za to bergamotka jest czarująca, świetlista.

Im później, tym piękniej.

Rasasi Arba Wardat edp

To przyjemne perfumy o doskonałych parametrach i dobrej cenie. Można je dostać w formie olejku lub w formie wody perfumowanej.

Opowieść o ogrodzie i kobiecej skórze

W sercu płatki kwiatów, głównie róży i delikatnego jaśminu, dosychają na słońcu, smagane świeżym piżmowym wiatrem. Zapach subtelnieje i układa się miękko na skórze, jak cienki szal na nagich ramionach. Czuć w nim ogród w ciepłe, wiosenne południe. Obok białych kwiatowych główek z ciekawością przyglądającym się światu za ogrodzeniem, suszy się rozwieszone na sznurach pranie. Puszyste ręczniki, pachnąca płynem do płukania pościel. Wietrzą się poduszki.

A w bazie pojawia się sandałowiec i nagle ogrodowa sielanka zmienia się w pejzaż bardziej zmysłowy. Teraz czuć tu po prostu czystą kobiecą skórę, wypielęgnowaną kwiatowym kremem do ciała. I tyle wystarcza.

 

Nuty głowy: bergamotka
Nuty serca: nuty kwiatowe
Nuty bazy: sandałowiec, piżmo

 

Jakie są Twoje ulubione arabskie perfumy? Znasz jakieś zapachy marki Rasasi?