Trening dla nosa

w kategorii

Często słyszę narzekania, że ktoś ma kiepski węch i nie rozróżnia zbyt wielu perfum, o poszczególnych nutach zapachowych nie wspominając. Uwaga, marudy! Mam dobrą wiadomość: węch można, a nawet powinno się, trenować.

Według najnowszych badań (oczywiście amerykańskich naukowców, neurobiologów z Rockefeller University w Nowym Jorku), ludzki nos jest w stanie rozróżnić średnio bilion zapachów. Bilion, czyli milion milionów, a nie jak dotąd sądzono — marne 10 tysięcy. W swojej szczytowej węchowej formie jesteśmy ponoć w okresie późnej adolescencji, czyli gdzieś w okolicach matury, a z wiekiem nasz węch się pogarsza. Ćwiczyć ten zmysł warto nie tylko dla perfum, ale też dla własnego bezpieczeństwa. W końcu wiele mniejszych lub większych zagrożeń wyczuć można właśnie nosem: począwszy od nieświeżego jedzenia, na trującym gazie kończąc.

Jak zatem wyostrzyć węch i zadbać o to, by pozostał ostry jak najdłużej? Przede wszystkim: wąchać! Zapraszam na trening dla nosa.

Trening dla nosa
Jeśli chcesz wytrenować nos, przede wszystkim wąchaj! Skupiaj się na tym jak pachną przedmioty, które Cię otaczają.

Wąchaj świadomie

Zacznij od świadomego wąchania na co dzień. Staraj się bardziej skupiać na tym, jak pachną otaczające Cię przedmioty. Kiedy parzysz rano kawę lub herbatę, zatrzymaj się na chwilę nad ich aromatem. Jedz nie tylko ustami, ale też oczami i nosem — nie tylko smakuj swoje posiłki, ale też przyglądaj się im i wąchaj je. Otwórz okno i sprawdź, jak pachnie słoneczny dzień, jak wietrzny, a jak deszczowy. Porównaj zapach pościeli po przebudzeniu i świeżo wietrzonej przed snem. Powąchaj swoją skórzaną torebkę, drewniany stół, wnętrze szafy, bukiet kwiatów, wino w kieliszku, nową książkę i starą książkę… Po prostu wąchaj, a nawet się nie zorientujesz, kiedy rozbuduje się Twoja zapachowa biblioteka (czyli baza zapachów, które pamiętasz). Mam nadzieję, że takie wąchanie wejdzie Ci w nawyk. Świat postrzegany intensywnie większą liczbą zmysłów jest bogatszy. Zwykły lunch może stać się prawdziwą ucztą.

Trening dla nosa
Porównuj ze sobą zapachy, spróbuj nazywać różnice pomiędzy nimi. Zacznij od przedmiotów z różnych kategorii (np. od zestawienia owoców i przypraw), a potem porównuj przedmioty z tej samej grupy (np. różne herbaty).

Porównuj zapachy

Kiedy Twój nos przyzwyczai się do takiej aktywności, postaw przed nim kolejne wyzwanie: porównuj ze sobą poszczególne zapachy. Najpierw z różnych kategorii, później — z tej samej. Na początek weź dowolny owoc, dowolną przyprawę i dowolny kwiat. Wąchaj je po kolei, z zamkniętymi oczami, robiąc półminutowe przerwy pomiędzy każdym z przedmiotów. Spróbuj opisać swoimi słowami, czym ich zapachy się różnią. Na przykład pomarańcza będzie słodka i soczysta, pieprz wytrawny i suchy, a róża miękka i wilgotna. Spróbuj nadać im smak, kolor, teksturę, charakter. Takie ćwiczenie pobudzi Twoją wyobraźnię, nie tylko zapachową. Innym razem zrób to samo, porównując ze sobą kilka różnych owoców, przypraw albo kwiatów. Z łatwością zauważysz, że niektóre wydają się cieplejsze od innych, słodsze lub bardziej szorstkie, świdrujące w nosie.

Trening dla nosa
Nie zniechęcaj się, jeśli nie rozpoznajesz nut w perfumach albo nie umiesz opisać, co czujesz. Ćwicz węch i podpatruj, jak inni używają języka perfum. Nawet nie zauważysz, kiedy się go nauczysz.

Przejdź do perfum

No i wreszcie, wąchaj perfumy! Najpierw próbuj odszukiwać składniki, które producent wymienia wśród zapachowych nut (znalezienie ich spisu w Internecie jest bardzo proste). Najlepiej notuj, co czujesz. Podkreślaj nuty, które rozpoznajesz. Kiedy poczujesz się w tym trochę pewniej, spróbuj najpierw wąchać i zgadywać nuty, a później je sprawdzać. W końcu, porównuj zapachy ze sobą — na początek z różnych grup olfaktorycznych, potem z tej samej.

 

Nie zniechęcaj się

Nie przejmuj się, jeśli nie wszystkie nuty czujesz, albo jeśli czujesz coś, czego nie ma na liście. Jeśli coś pachnie Ci jak lody malinowo-truskawkowe z bitą śmietaną i listkiem mięty, choć wcale producent tak tego nie ujął, to w porządku. Nuty potrafią spleść się ze sobą w różny, nieraz zaskakujący sposób. Kiedy już wytrenujesz swój zmysł węchu, przekonasz się, że niektóre nuty pachną na Tobie słabiej, inne mocniej, jeszcze inne być może wcale. Zaobserwujesz, jaki wpływ ma Twoja skóra na rozwój zapachowych kompozycji. Ćwicząc, nauczysz się to rozpoznawać i nazywać. No właśnie, nazywać…

Język perfum jest specyficzny, jak język wina. Wiem, że na początku może wydawać się trudny, a wymyślne zwroty typu „krągła kompozycja” czy „przestrzenne aldehydy” znaczą tyle, co nic. Żeby wdrożyć się w ten żargon, czytaj — opisy na stronach perfumerii, recenzje na blogach i portalach, dyskusje na forach perfumowych. Z tym językiem jest jak z każdym innym, najłatwiej się go nauczyć, otaczając się nim i używając go.

 

Miłego wąchania!

 


Komentarze

7 odpowiedzi na „Trening dla nosa”

  1. Pewnie, że to jest do zrobienia! Sama jestem tego doskonałym przykładem:)

    1. Ba! :) Wiadomo: nie każdy ma predyspozycje i talent, by być nosem, ale wiele osób nie docenia swojego zmysłu węchu. Jak długo „wąchasz”?

      1. Świat zapachów fascynował mnie od dziecka, ale jeśli chodzi o takie świadome wąchanie – że tak to nazwę – to od jakiś trzech, może czterech lat.

  2. Jak ja lubię Ciebie czytać :)

    Zawsze przywiązywałam ogromną wagę do zapachów, myślę więc, że pierwszy punkt mam już odhaczony.

    Teraz poznaję nowe zapachy, ale mam z tym mały problem. Mianowicie – dostępność. Część zapachów okazuje się relatywnie prosta do znalezienia, np. nie miałam pojęcia jak pachną fiołki – aż pojawiły się u rodziców w ogrodzie. Ale skąd plumeria? Ambra? Heliotrop? Nauczyłam się poznawać i określać je na podstawie perfum. Jeśli jakieś dwa perfumy są podobne do siebie i łączy je jakaś nuta, potrafię już ją wyodrębnić i w miarę przypisać do zapachu. Nie wiem czy to co napisałam jest w miarę zrozumiałe. :P

    Im dłużej czytam recenzje, blogi, im dłużej śledzę dyskusje na fragrantice – tym lepiej, łatwiej. Powoli nawet czasem sama coś napiszę, ale bardzo nieśmiało. Jestem świeżakiem, znam mało zapachów, obok niszy nawet nie stałam i bardzo mnie to onieśmiela.

    1. Dziękuję. :)

      Tak, dostępność jest ograniczona. Zamawiania tych mniej oczywistych pachnących substancji jest dość trudne, kosztowne i czasem ryzykowne (czy dotrą do adresata). Twój sposób jest dobry, porównanie kilku zapachów z taką czy taką dominującą nutą.

      W niszowych perfumach sporo jest odważniejszych składników, ale i też sporo zapachów łagodnych, które sprawdzą się na początek. W niszy też często składniki są mniej wygładzone, wyraźniejsze.

  3. Cudownie to opisałaś, jak zawsze lekko, ale profesjonalnie:) I to prawda, warto wąchać wszystko dookoła, nawet jeśli wydaje się, że raczej nie pachnie;) bo można być zaskoczonym;)

    1. Dziękuję. :) Ja szczególnie lubię wąchać potrawy i wszystko, co się na nie składa. Zapach to jakby drugi smak!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *