Klacz Meliora była matką słynnego konia wyścigowego pełnej krwi angielskiej, ścigającego się w XVIII wieku — Heroda. Marka Parfums de Marly postanowiła uhonorować ją lekkim, owocowo-kwiatowym zapachem.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tych perfumach spisana jest opowieść nie o dojrzałej, dumnej matce czempiona, ale o młodziutkiej klaczy, beztrosko biegającej po łąkach. Klacz z zapachu Parfums de Marly Meliora dopiero poznaje świat, pełna ciekawości przemieszanej z lękiem przed nieznanym. Z entuzjazmem bada zielone zakamarki pastwiska, ale nie oddala się jeszcze na tyle od swojej własnej mamy, by stracić ją z pola widzenia. Do człowieka podchodzi nieufnie, zatrzymując się co krok, ale przygląda się tej śmiesznej, stojącej na dwóch nogach istocie, z zainteresowaniem.

Meliora to perfumy młodzieńcze (w żadnym wypadku infantylne), niezobowiązujące, o niewymuszonym uroku. Zgoda, może nieszczególnie oryginalne — choć nie przypominają mi żadnego konkretnego pachnidła, pachną znajomo. Znajomo, ale przyjemnie i naturalnie.

Parfums de Marly Meliora recenzja

Parfums de Marly Meliora to perfumy młodzieńcze, pełne niewymuszonego uroku. Nie odkrywcze, ale przyjemne.

Parfums de Marly Meliora recenzja

Meliora to klacz, która dopiero poznaje świat. Trochę się boi, ale bardziej jest ciekawa.

Borówki i porzeczki w cieniu ciemnych listków

Z pierwszymi minutami na skórze Meliora czaruje pyszną mieszanką czerwonych borówek i czarnych porzeczek o wnętrzu tak bogatym i dojrzałym, że niemal pęka okrywająca je skórka. To zapach lata, skąpanych w słońcu owoców zrywanych naprędce głodnymi dłońmi i zjadanymi w pośpiechu, prosto z krzaczka. Tak pachną palce poplamione owocowym sokiem. Jeszcze w tle i jeszcze delikatnie, ale czuć już też ciemną, chłodną woń porzeczkowych listków. U mnie z upływem czasu staje się ona coraz wyraźniejsza. Na lipcowy błękit nieba wpływa kilka srebrzystych chmur. Po borówkach pozostaje wspomnienie, pierwsze skrzypce grają teraz porzeczki: owoce, liście, całe porzeczkowe gałązki. A tuż obok, w tym samym ogródku, pod starym betonowym płotem, rośnie jeszcze krzew różany…

Bo, oprócz porzeczek, czuć w sercu Meliory różę. Właśnie taką, ogrodową. O cienkich jak muślin bordowych płatkach, skromnym niesłodkim aromacie. Drobny przelotny deszcz, który nadciągnął wraz ze srebrem chmur, zostawił wilgoć na listkach — tu możemy doszukać się śladów deklarowanej w spisie nut konwalii, bo jako kwiat trudno odnaleźć ją w kompozycji. Ylang-ylang za to pojawia się kiedy wybrzmiewa finał środkowej fazy zapachu, wraz z wanilią splatają się w miękki kremowy akord.

Parfums de Marly Meliora recenzja

Nie zakochałam się w tych perfumach od pierwszego powąchania, byłam nastawiona sceptycznie. Ale opłacało się dać im drugą szansę.

Pamiętam, że kiedy testowałam te perfumy po raz pierwszy (mniej więcej rok temu), nieszczególnie mnie urzekły. Wydały mi się nietrwałe, trochę zbyt kwaśne, momentami syntetyczne. Dałam im jednak kolejną szansę i kolejną, zbierając w międzyczasie komplementy. Za każdym razem przekonywałam się do nich bardziej, zaczynając w nich dostrzegać to, co podobało się innym. Nie wiem, cóż to za magia, ale musiałam zrewidować moją początkową opinię: teraz Meliora pachnie na mnie autentycznymi, apetycznymi owocami i trzyma się skóry dość długo (6-8 godzin). Chwilo, trwaj.

 

Nuty głowy: czerwone owoce, czarna porzeczka
Nuty serca: róża, ylang-ylang, konwalia
Nuty bazy: piżmo, wanilia, nuty drzewne

Rok: 2013

 

Meliora brzmi uroczo, prawda?