Flakon perfum Carolina Herrera Good Girl rzuca się w oczy. Jednych kusi, innych przeraża — jedno jest pewne, nie sposób przeoczyć tego smukłego czółenka na niebotycznej, złotej szpilce. Czy zapach robi równie duże wrażenie?

Głośny, gourmandowy, stworzony do bycia sexy. Czy udaje mu się pobudzać zmysły to sprawa indywidualna (u mnie na przykład pobudza apetyt), ale śmiało można stwierdzić, że pasuje do swojej buteleczki. Z jednej strony cieszy się dużą popularnością, z drugiej — nie wyróżnia się szczególnie na tle topowych słodkich perfum.

Ja nie lubię ani szpilek, ani donośnych słodkich perfum. Good Girl była więc skazana na moją niełaskę i faktycznie nie jest to pachnidło, którym chciałabym zasilić swoją kolekcję. Niemniej ponad rok po premierze patrzę na nią przychylniej. No, może nie patrzę — ten flakon wciąż uważam za szkaradny, ale jego zawartość dam radę nosić. I czasem jest mi w niej nawet dość przyjemnie. Jest dobrą towarzyszką wyjść w chłodne wieczory, kiedy grubemu swetrowi chce się dodać trochę elegancji (albo odwrócić od niego uwagę) strojnymi kolczykami, które wyciąga się z pudełeczka tylko na szczególne okazje. Znaczy się na romantyczne randki albo do teatru.

Carolina Herrera Good Girl

Carolina Herrera Good Girl to słodkie, gourmandowe perfumy z kwiatowym wstępem.

Carolina Herrera Good Girl

Są donośne i trwałe, świetnie sprawdzą się na wieczorne wyjścia. To zapach dla gwiazdy.

Wielkomiejska królowa

To miał być zapach dla kobiety, która jest grzeczna i niegrzeczna zarazem. Dla wielkomiejskiej piękności, za którą mężczyźni odwracają głowę i o której nie mogą zapomnieć jeszcze długo po tym, jak przejdzie obok nich pewnym krokiem. Dla uwodzicielki w wysokich szpilkach, u których leży cały Nowy Jork. A w zasadzie to miał być zapach dla kobiety, która chciałaby taka być.

Na co dzień pewnie żadna z nas nie ma takich ambicji, ale której nie marzy się czasem, by poczuć się przez chwilę jak gwiazda filmowa? I Carolina Herrera Good Girl jest w sam raz na takie momenty.

Carolina Herrera Good Girl

Kompozycja jest prosta i przyjemna, lecz w bazie pojawiają się fałszywe, syntetyczne tony.

Prawdziwe kwiaty, plastikowe praliny

Ja odbieram ten zapach jako mocny, ostentacyjny — o dużej projekcji, która tylko nieznacznie maleje z czasem. Na mojej skórze Good Girl utrzymuje się około 7-8 godzin, przechodząc od kwiatowego wstępu po pudrowy finisz.

Kompozycja jest prosta, zapach nie przechodzi radykalnych przemian i nie zaskakuje nagłymi zwrotami akcji. Od początku do końca jest słodki. Najpierw królują w nim zmysłowe kwiaty jaśminu i tuberozy zestawione z miękkim, kremowym kakao. Bukiet nie jest duszny ani przytłaczający. Zbliża się do tej granicy, ale jej nie przekracza. Później kwiaty wtapiają się w tło z tonki i kakao, dwóch smakowitych z natury składników, które podano tu w pudrowej, pylistej formie. Niestety — w bazie pojawiają się syntetyczne tony. Zapach nadal może się podobać, ale można wyczuć w nim pewną nieszczerość. Ot, jak to z gwiazdami bywa.

 

Nuty zapachowe: tuberoza, jaśmin Sambac, fasola tonka, kakao

Nos: Louise Turner

Rok: 2016

 

A jak Tobie podobają się perfumy Carolina Herrera Good Girl i flakon, w którym są zamknięte?