Hedonista to ktoś, kto ceni przyjemność ponad wszystko i czerpie z życia garściami, sięgając po to, co najlepsze. Już sam flakon Viktoria Minya Hedonist mógłby przyprawić niejednego hedonistę o szybsze bicie serca. A zapach? Tym bardziej.

Te perfumy robią wrażenie już na pierwszy rzut oka. Tak, rzut oka, bowiem zamknięte są w przepięknym flakonie. Krągła buteleczka z kryształu szlifowana jest po bokach tak, by odbijać światło. Wieńczy ją złota obręcz i zgrabny, fasetowany korek. Wewnątrz flakonika mieszka nie tylko zapach, ale też kolorowe kryształki. W Hedonist — miodowe, złociste. Kompozycja jest tak bogata, strojna i złota jak jej opakowanie. Warto ją poznać, podejść do niej jak do wyjątkowego doznania. Bo takim jest w istocie, to perfumy kunsztowne. Nie sposób ich nie docenić, nawet jeśli nie da rady się ich unieść. To nic złego, nie każdy zniesie tyle wrażeń na dłuższą metę. Ale raz na jakiś czas? Grzech nie spróbować.

Przepych i przepyszność

Hedonista, a w zasadzie hedonistka, której portret maluje nam w swojej pierwszej kompozycji Viktoria Minya, jest rumianą barokową pięknością. Leży na obitej aksamitem sofie, zajada czekoladki i popija je szampanem. Trochę znudzona macha zawadiacko stópką odzianą w atłasowy pantofelek z kokardką. Ma na sobie ciężką suknię w kolorze miodu, a po jej krąglutkich ramionach spływa kaskada blond loków. Gdyby nie to, że obcować z nią i całym jej zbytkiem trzeba o wiele zbyt blisko — w komnacie, która zdaje się nie mieścić nic więcej niż to krągłe zjawisko, można byłoby się w niej zakochać. W zasadzie i tak można. Pod warunkiem, że chce się i potrafi kochać w sposób masochistyczny, poddając się bezwzględnej dominacji i dyktatowi przyjemności. Hedonist wymaga takiego właśnie poddaństwa, przytłacza ciężarem swojej słodyczy.

Viktoria Minya Hedonist recenzja (fot. via splitshire.com)

Upojny to w przypadku zapachu Viktoria Minya Hedonist zbyt lekkie określenie… (fot. via splitshire.com)

Oda do miodu

Na mojej skórze Hedonist kładzie się cząstkami soczystej, dojrzałej brzoskwini, która ocieka gęstym, złocistym miodem i kroplami rumu. A to tylko początek! Z upływem czasu upojona rumem brzoskwinia zaczyna przysypiać, a miód odziewa się w aksamitny osmantus i przyozdabia świetlistym kwiatem pomarańczy. To chyba najprzyjemniejsza faza tego zapachu, trwa 2 lub 3 godziny. Daje odpocząć, jest ciepła i jasna, choć nadal bogata. Później zaczyna się robić duszno. Może to tytoń, z którym zwykle po drodze mi w perfumach, okazał się zdrajcą? A może po prostu mam już dosyć ucztowania? Przy pierwszych paru testach zauroczona byłam tą dymną dusznością, ale z czasem coraz ciężej było mi ją na sobie nosić. Niektórzy używają słowa uwodzicielski, by ten zapach opisać, a ja napiszę tylko, że czytałam, iż niedostatek tlenu potęguje uczucie przyjemności.

Hedonist jest nie tylko bogaty jako kompozycja, ale ma również doskonałe parametry użytkowe. Jest dobrze wyczuwalny i bardzo trwały. Może zachwycić, ale też zdominować i zmęczyć. Polecam spotkanie, ale i umiar we wspólnym ucztowaniu.

Nuty głowy: rum, bergamotka, brzoskwinia
Nuty serca: absolut jaśminowy, absolut kwiatu pomarańczy, absolut osmantusa, tytoń
Nuty bazy: wetyweria, cedr, wanilia

Twórca: Viktoria Minya

Rok: 2013

 

Podobają Ci się krągłe, pełne kompozycje czy wolisz lżejsze, bardziej przejrzyste zapachy?