Minimalistyczny flakon, elegancka Cate Blanchett w białej koszuli i nieskomplikowany skład — Giorgio Armani Si narobił mi smaku, jeszcze zanim pojawił się na półkach perfumerii. Tymczasem za fasadą z prostoty skrył się zapach bogaty i mocny.

Pierwszy test globalny Giorgio Armani Si rozłożył mnie na łopatki. Był ciepły letni dzień, a ja nie doceniłam jego możliwości — psiknęłam dwa razy za ucho, raz na dekolt i to wystarczyło, bym ogłuchła na wszelkie inne wonie. Zwiodła mnie jego pozorna skromność. Si to taki zapach, do którego nie trzeba biżuterii. Zastępuje wszystkie akcesoria.

Czy któraś z Was jeszcze nie zna Si? Wątpię. Chyba każda kobieta poczuła go jeśli nie na sobie, to gdzieś na ulicy, w tramwaju — na jakiejś obcej skórze. Zawładnął wieloma sercami tak mocno, jak włada przestrzenią publiczną, w której raczy się znaleźć. I męczące to, i przyjemne. Si jest bowiem głęboki i słodki, gęsty jak konfitura z czarnej porzeczki z domieszką róży i buduarowy na finiszu za sprawą wieńczącego go kosmetycznego piżma. By się nim cieszyć i cieszyć nim otoczenie, trzeba jednak spełnić jeden warunek: zachować umiar.

Giorgio Armani Si

Giorgio Armani Si to intensywne, słodkie perfumy z wiodącą nutą porzeczkowego nektaru.

Starcie słodkich tytanów

Kiedy pojawiło się Si, ulicami rządził już inny mocarny słodziak skierowany do pań, które kochają życie (bo przecież fanki aldehydów czy kadzideł tylko odliczają minuty do końca swojej ponurej egzystencji). Mowa oczywiście o La Vie Est Belle od Lancôme. Na tle nieco starszego konkurenta Si wydaje się dojrzalszy — mniej więcej tak jak szykowna Cate Blanchett o tajemniczym spojrzeniu w zestawieniu z roześmianą Julią Roberts. Co kto lubi, ja od bombonierki Lancôme wolę porzeczkowy likier Armaniego. Zwłaszcza że pod jego ulepnymi smużkami czuć pyszną, waniliową panna cottę.

I choć Si nie jest typowym gourmandem, ma w sobie coś smakowitego — dojrzałe, pękate czarne porzeczki.

Giorgio Armani Si

W kompozycji prócz dojrzałych porzeczek czuć miękką wanilię, konfiturową różę i kosmetyczne piżmo.

Ciężkie chmury waniliowego puchu, porzeczki i płatków róży

Kompozycję otwiera fala otulającej, lgnącej do ciała słodyczy: konfiturowe róże i soczyste czarne porzeczki, na których niemal pęka nabrzmiała skórka. Tuż po nich pojawia się miękka, kremowa wanilia — najpierw trochę nieśmiała, z czasem przepycha się naprzód przez owoce i kwiaty (prócz róży przez moment czuć w Si frezję). W sercu kompozycja nabiera nieco lekkości, zmienia się z gęstej masy w puchatą chmurę. Chmurę, która otacza jak papierosowy dym i obezwładnia, nie subtelny obłoczek niespiesznie płynący po błękitnym niebie. Ciężki od wanilii, porzeczki i róży twór sunie w stronę kosmetycznej, piżmowej bazy. Ostatnia prosta przed metą jest najsłabszym odcinkiem tej podróży. Oprócz aromatu charakterystycznego dla szamponu do włosów albo balsamu do ciała jest tu jeszcze ciut nienaturalny zapach jasnego, polakierowanego drewna. Splatają się z porzeczkowym wspomnieniem i resztkami waniliowego puchu.

Giorgio Armani Si

W sercu wyczuć można nieśmiałe frezje, w bazie — jasne, lakierowane drewno.

Chwilami Giorgio Armani Si pachnie jak porządna, domowa konfitura. Chwilami jak guma rozpuszczalna o smaku owoców leśnych. Chwilami jak żel pod prysznic. To jeden z wielu słodkich zapachów, jednak nie sposób pomylić go z innym. Jest donośny, trwały i ciągnie się za nim wonny ogon — godzinami.

 

Nuty głowy: nektar z czarnej porzeczki
Nuty serca: róża majowa, frezja
Nuty bazy: piżmo, jasne nuty drzewne

Nos: Christine Nagel

Rok: 2013

 

Jak Ci się podoba klasyczna wersja Giorgio Armani Si?