Prada Candy to jeden z moich ulubionych słodkich zapachów. Choć jest na wskroś karmelowy, to jednak jest cukierkiem z klasą. Karmelkiem dla kobiet z magazynów, którym wystarczy jedna jedyna pralinka do kawy (czy ktoś zna takie osoby?). Nowa odsłona Prada Candy — Prada Candy Kiss, która niedawno zagościła na półkach perfumerii, była jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier 2016 roku.

No i się doczekałam. Teraz mi tęskno za tym dreszczykiem oczekiwania, bo pozostało mi wzruszenie ramion. I choć nie lubię pisać recenzji perfum, które mi się nie podobają, to o Candy Kiss opowiem, bo sądzę, że warto dać im szansę. Pamiętasz mgliste zdjęcia promocyjne, które pojawiły się pod koniec ubiegłego roku? Wielu osobom się nie podobały, ale dla mnie miały one swój urok. Uwielbiam stare fotografie, z szumem i mgłą i szeregiem innych wad, odzyskane po latach i nadgryzione zębem czasu. Mają duszę. Tego samego oczekiwałam po najnowszym zapachu Prady. Niestety jej nie czuję.

Prada Candy Kiss

Prada Candy Kiss to muśnięcie ust anemicznych i bladych, mydlany duch pocałunku.

Kąpiel w taniej pianie

Czuję za to kremowe mydło w płynie, aromatyzowane lekko wanilią. Ten zapach jest na mnie mdły i anemiczny, choć chwilami miło wpada mi się w ten marazm. Zatapiam się w nim jak w kąpieli: kostki, łokcie, kolana przykrywa perłowa piana o zapachu waniliowego ryżu na mleku. Zapach dzieciństwa. Zamykam oczy, daję się opleść przyjemnemu poczuciu bezpieczeństwa…

Ale zaraz, zaraz. Woda stygnie, jedna po drugiej pękają mydlane bańki, a ja przypominam sobie, że jest najzwyklejszy wtorek czy czwartek, jutro rano trzeba wstać o szóstej, znowu za długo siedzę w wannie. Prada Candy Kiss jest dla mnie jak doznanie luksusu obiecane przez pierwszy lepszy płyn do kąpieli z dyskontu. Nic nie mam do tanich płynów do kąpieli — chodzi mi raczej o to małe marketingowe oszustwo i sztuczkę wyobraźni, która sprawia, że czujesz się jak Mała Syrenka w morskiej pianie w zwykłej mieszance niewyrafinowanej chemii. Mam wrażenie, że te perfumy próbują mnie nabrać, że jest w nich coś szczególnego, a nie ma.

 

Pocałunek z kostką mydła

Na Candy Kiss składają się tylko trzy elementy: piżmo, kwiat pomarańczy i wanilia. To mało i dużo zarazem. Wiem, że minimalistyczne perfumy z piżmem w roli głównej mogą być arcydziełem, udowodnił to Narciso Rodriguez (choćby w For Her edt). Tu czuję jednak dziwny zgrzyt pomiędzy czystością piżma a słodyczą wanilii. Coś jakby pocałunek z kostką mydła w ustach. Doznanie na pewno ciekawe, ale raczej nie chciałabym go powtarzać. Nie pomijaj jednak Candy Kiss przy wizycie w perfumerii, przetestuj je na sobie i podziel się wrażeniami! Wydaje mi się, że z tego mydlanego cukierka może być całkiem niezły skin scent, jeśli do kogoś postanowi się uśmiechnąć.

Nuty zapachowe: piżmo, kwiat pomarańczy, wanilia

Nos: Daniela (Roche) Andrier

Rok: 2016

 

A Tobie jak podoba się Prada Candy Kiss?